Category: Ciekawe przypadki

Słonica Citta zjadła piłkę – moja wypowiedź dla Dziennika Polskiego

fot. Adam Wojnar, źródło: dziennikpolski24.pl

W dzisiejszym wydaniu Dziennika Polskiego ukazał się artykuł o słonicy z krakowskiego zoo, która typuje zwycięzców Euro. Po przedwczorajszym pokazie słonica zjadła piłkę. Zostałam poproszona o krótki komentarz na temat potencjalnego zagrożenia dla zdrowia Citty. Obecnie nie ma w Polsce weterynarzy specjalistów zajmujących się zdrowiem słoni, tym bardziej mi miło, że zwrócono się do mnie o zdanie.

TUTAJ znajduje się artykuł na stronie Dziennika Polskiego :)

A tutaj możecie przeczytać oryginalny artykuł:

Na szczęście Citta wydaliła piłkę wczoraj wieczorem i jej zdrowiu nic już nie zagraża ;)

Ostatnie dni w KWS – Park Narodowy Meru, operacja guźca i koza na chrupko

W związku z tym, że zostałyśmy ulubienicami głównego naczelnika Parku Narodowego Nairobi, zabrał nas ze sobą na delegacje do Parku Narodowego Meru w centralnej części Kenii.  Meru słynie tez jeszcze z jednej rzeczy-jest zagłębiem produkcji miraa - narkotyku zawartego w liściach drzewa o tej samej nazwie, o działaniu podobnym do amfetaminy.W całej prowincji panuje bardzo wysoki współczynnik analfabetyzmu, ludzie nie idą do szkoły, gdyż mogą dużo zarobić przy produkcji miry. Na ulicy można spotkać cale rodziny, nawet małe dzieci, które przesiadują żując godzinami czerwonawe liście i gałązki.

W Parku Narodowym Meru, który ze względu na swoją lokalizację i trudny dojazd, jest jednym z mniej uczęszczanych miejsc. Wjeżdżając do niego można poczuć się, jakby caly Park należał do nas, gdyż rzadko spotyka się tutaj jakichkolwiek ludzi. Na miejscu spotkałyśmy liczne stada słoni, na tym terenie żyje ich ponad 15 tysiecy. Jest to też miejsce, w którym znaleziono naszego małego Kithakę. Obcowanie z dzikimi słoniami pozwoliło nam na poczynienie wnikliwych obserwacji ich zachowań na wolności.

Na miejscu w kwaterze KWS spotkałyśmy cielę bawoła, którym od razu się zaęłyśmy. Nic nie umknie naszej uwadze ;)Mamy nadzieję, że jak byczek podrośnie, wróci na wolność. Tymczasem jeszcze długa droga przed nim, aby stać się silnym samcem. Bawoły słyną ze swojej agresji i zaciekłej walki jaką prowadzą z lwami w ochronie swoich młodych. Dorosły osobnik jest w stanie zabić lwa!

Ostatni tydzień w KWS spędziłyśmy n patrolach Rhino Unit i w Sierocińcu Słoni. Tutaj też przydarzyła się nam niesamowita historia. A mianowicie – wnukowie Daphne Scheldrick przynieśli do domu rannego guźca. Zaproponowałam od razu, że obejrzę zwierzaka i pomogę w miarę możliwości

Po badaniu ogolnym okazalo sie, ze zwierzak ma znalamana lewa kosc udowa, ale zaczyna sie juz ona powoli goic. Guzce sa niesamowicie wytrzymale, a zwierzak od kilku tygodni kustykal wraz z reszta swojej rodziny. Moja uwage przykula rowniez ropiejaca rana na udzie powstala w wyniku zlamania otwartego. Zabralam sie wiec do umycia konczyny, dezynfekcji i znieczulenia miejscowego. Po tym wycielam martwa tkanke, oczyscilam z ropy, zblizylam brzegi rany i zaszylam pozostawiajac odrobine dla ewentualnego wycieku. W zwiazku z tym, ze nie bylosensu guzca trzymac w stajni, bo na zewnatrz chrumkali niezadowoleni towarzysze postanowilismy wydac go rodzinie. Ze wzgledu na to,ze guzce duzo ryja i taplaja sie w blocie, zakladanie opatrunku nie mialo sensu,dlatego rana zostala zabezpieczona specjalna masa ktora jednoczesnie dezynfekuje. Nakoniec antybiotyk o dlugim czasie trwania podany domiesniowo i zalecenie lapania guzca raz na trzy dni przez najblizsze 3 tygodnie w celu powotrzenia zastrzyku. Nie podawalamsrodkow przeciwbolowych zeby zwierzak nie obciazal konczyny. Zobaczymy jaksie trzyma po naszym powrocie w marcu.

Ze wzgledu na koniec naszych praktyk, zabral nas na kolacje, gdzie podano tradycyjne kenijskie danie czyli nyama chyoma – a dokladniej koza z rusztu z pieczonymi ziemniakami i kapusta. Pierwszy raz w zyciu jadlam koze i przyznam,ze ie spodziewalam sie, ze bedzie az tak smaczna.:)

Aktualnie jestesmy w Naroku miejscowosci na poludniowy-zachod od Nairobi, gdzie czkeamy na samochod KWS, ktory zabierze nas dalej do slynnegorezerwatu przyrody Masai Mara,ktory jest kenijska czescia tanzanskiego Parku Narodowego Serengeti – jednego z najwiekszych na swiecie. Tutaj spedzimy poltora dnia i dalej udamy sie do Naivashy i Parku Narodowego Hell’s Gate, a stamtad w kierunku stolicy Ugandy – Kampali.

Zaktualizowalam zdjecia z patrolu Rhino Unit, mozecie obejrzec je TUTAJ.

Aktualne zdjecia na Sloniecznym Patrolu! Tutaj internet przeszedlsam siebie ;)

Ofiara ataku lwicy i inwazja kleszczy

osiolek byl slepy na jedno oko

W zeszłym tygodniu naszym pacjentem był osiołek, który został przywieziony przez Donkey Ambulance do KSPCA po dwóch dniach od ataku lwicy, która uciekła z Parku Narodowego Nairobi. (zabiła ona w zeszłym miesiącu dwie żyrafy z Giraffe Centre, oraz zaatakowała guźce w ogrodzie naszego znajomego). Zwierzak został dotkliwie pokąsany. Miał liczne rany gryzione i szarpane na szyi, grzebiecie i nogach. Na szyi stwierdziłyśmy odmę podskórną. Zgodnie z zaleceniami literatury, niestety rany gryzione nie nadają się do szycia, w związku z tym dokonałyśmy bardzo dokładnej toalety ran oraz podałyśmy antybiotyki i środki przeciwbólowe.

toaleta ran

Rozległą raną na udzie zajął się tutejszy specjalista od zwierząt gospodarskich. Po uprzednim znieczuleniu miejscowym i wycięciu martwej tkanki, zaszył on ranę pozostawiając ujście dla ropy. W trudnych warunkach terenowych, w tak wysokich temperaturach i przy dużej ilości owadów rana i tak ulegnie zakażeniu. Na szczęście nie doszło do uszkodzenia nerwów, dlatego po zbliżeniu brzegów rany, mamy nadzieję, że tkanka wypełni się ziarniną i osiołek wróci do zdrowia. A tymczasem czeka go rehabilitacja w Donkey Sanctuary.

Bardzo dramatycznym przypadkiem okazał się też nasz drugi pacjent tego dnia, kilkuletni wychudzony pies z objawami anemii. Po badaniu ogólnym przystąpiłyśmy do usuwania kleszczy, które dosłownie pokrywały całe jego ciało. Kiedy wyjęłyśmy największe, na następny dzień musiałyśmy wyciągać kolejne, które zdążyły się opić krwią. Podałyśmy środek przeciwkleszczowy spot on i przystąpiłyśmy do podawania płynów. Niestety jego żyły były aż tak zapadnięte wskutek odwodnienia i wyniszczenia organizmu, dlatego musiałyśmy podać je podskórnie.

profesjonalna asysta ;)

kleszcze lubia cieple miejsca m.in. uszy

zyly byly tak zapadniete, ze nie udalo sie ich zlokalizowac

Co ciekawe, nie stwierdziłyśmy zażółcenia błon śluzowych, ani zmian w barwie moczu. Po pobraniu krwi kapilarnej z żyły brzeżnej ucha wykonałyśmy rozmaz. Niestety bardzo się rozczarowałyśmy, gdyż w laboratorium poza mikroskopem i płynem Lugola, nie znalazłyśmy potrzebnych nam barwników. Weterynarz z KSPCA wyjechał na delegację i zabrał większość leków, więc miałyśmy bardzo ograniczone pole manewru. Niestety jego stan w ciągu kilku dni się nie poprawiał, dlatego pies został skierowany do uśpienia.

Ela podaje plyny S.C.

rana po

rana przed

Burza gradowa, kameleony, weze i swinki miniaturki

Zaczelo sie juz w Zambii podczas mojej podrozy z Bulawayo. Pierwsze wiosenne burze – ulewa, blyskawice i grzmoty. Do Pretorii zawitalam w niedziele o 5 rano 2 pazdziernika. Cala niedziela okazala sie deszczowa i wietrzna, zas wieczor uraczyl nas burza gradowa dziesieciolecia. W Polsce nigdy czegos takiego nie widzialam. Warstwa lodu miala ponad 15 cm!

Od poniedzialku znow jestem w klinice. Kazdy dzien jest kolejnym wyzwaniem i nauka. Ostatnio do kliniki przychodzi sporo krolikow, zajmujemy sie ich sterylizacja i kastracja oraz stomatologia. W wyniku nieprawidlowej diety i zbyt miekkiego pokarmu krolicze zeby przerastaja ponad miare i wtedy zwierze potrzebuje korekcji zebow. Na szczescie zabieg jest szybki i nieinwazyjny.

Poza tym wsrod pacjentow jak zwykle pelno jest gadow – ostatnio kameleony, iguany i weze m.in. boa dusiciel oraz jadowity bananowiec bialowargi (a zdjeciu ten zielony). Ucze sie obchodzic z gadami, przede wszystkim z jadowitymi wezami. Nalzy zachowac szczegolna ostroznosc, zeby nie zostac ukaszonym, w zwiazku z czym uzywam najpierw specjalnego haka, ktorym przytrzymuje weza, a pozniej chwytam go zaraz za glowa tak, aby nie mogl ukasic. Problemy, z ktorymi przychodza weze to najczesciej odrobaczanie i  klopoty ze skora.

W tym tygodniu dr le Grange uczyl mnie jak zakladac dojscie do workow powietrznych u ptakow oraz jak poprawnie wykonywac tracheotomie, w zwiazku z tym, ze niedlugo na 30 Miedzynarodowym Kongresie Weterynaryjnym w Cape Town, RPA, bedzie omawial przypadki niewydolnosci oddechowej u ptakow. Lekcja okazala sie bardzo pozyteczna, gdyz nastepnego dnia musielismy wykonac taki zabieg na papudze zako.

Kolejnym pacjentem okazala sie ara zwyczajna, ktora pies pozabawil ogona podczas zabawy. Troskliwie zajelismy sie pacjentem i opatrzylismy rane usuwajac pozostale resztki pior, aplikujac antybiotyki i srodki przeciwbolowe.

Jak juz wiecie, kocham swinki. W kazdej postaci! I nie tylko bekon mam na mysli. I duze, i male i domowe i morskie :) Ostatnio pojawila sie u nas malenka swinka wietnamska, ktora musielismy zbadac, gdyz wlasciciel zaadoptowal ja od znajomych nie wiedzac o swinach zupelnie nic. Sporzadzilismy wiec swinkowa mleczna miksture dla prosiaczkow wietnamskich i nakarmilismy malenstwo. Ponizej podaje zasady karmiena prosiat:

250 ml pelnotlustego mleka krowiego

15 ml smietanki

15 ml proszku glukozowego

Karmic co 2 godziny, 10-15 % masy ciala na dobe, do ukonczenia 3 tygodnia zycia. Wydluzyc odstep miedzy karmieniami do 4  h po ukonczeniu 4 tyg, i do 6 h po ukonczeniu 6 tyg. Po tym czasie mozna zaczac suplementacje starterami dla prosiat.

Na koniec zdjecie z wycieczki do Tswaing Crater, ok 40 km od Pretorii. 220 tys. lat temu uderzyl w tym miejscu meteoryt o srednicy 50 m! To jedno z 4 takich miejsc na swiecie dostepnych do zwiedzania.

Ucho sowy, ptasia grypa i odrobaczanie weza

Wczoraj do szpitala trafila uszatka mauretanska z przestrzelonym skrzydlem (jakis pajac celowal do niej z wiatrowki), ktora niestety musielismy uspic, gdyz staw lokciowy byl kompletnie rozdrobniony. Niemniej, przed zaniesieniem jej do miejsca, ktore nazywam miejscem spiacych zwierzat dokladnie ogladnelam ptaka, gdyz nigdy nie bylo mi dane przyjrzec sie sowie z takiej bliskiej oleglosci. Bardzo duzo uwagi przywiazuje zawsze do szacunku z jakim nalezy sie obchodzic z martwymi zwierzakami, gdyz mozemy sie od nich dalej bardzo duzo nauczyc.

Zwroccie uwage na zdjecie po prawej – tak wyglada sowie ucho. Oczywiscie, wiedzialam, ze sowy maja genialny sluch, gdyz poluja noca, jednak nawet nie zdawalam sobie sprawy, ze ich uczy maja tak olbrzymie rozmiary! Sa ulokowane bezposrednio przy oczach, ktorze rowniez sa olbrzymie.

Dzisiaj rano udalismy sie do kwarantanny golebi w Marlboro pod Johannesburgiem, gdyz niedlugo zblizaja sie coroczne wyscigi golebi. Slyszalam, ze niedlugo maja przybyc takze ptaki z Polski :) W tym roku startuje ponad 30 krajow! Na miejscu pobralismy wymaz z wola i kloaki od 60 ptakow z Kanady w celu przebadania ich pod katem wirusa ptasiek grypy. Wymazy trafily juz do naszego laboratorium, gdzie przechodza analize.

Ceny golebi wyscigowych osiagaja astronomiczne sumy, stado, ktore badalismy liczylo troche ponad 150 osobnikow i dowiedzialam sie, ze jego wartosc to ok 4-5 milionow randow (ok. 1 mln zl)! O wielkim prestizu tego sportu swiadczy tez fakt, ze udzial w zawodach kosztuje 1000 dolarow, a zwierzaki sa badane pod katem licznych chorob i otaczane bardzo troskliwa opieka hodowcow. Kibicuje polskim golebiom!!! :)

Przed chwila do kliniki trafily dwa osmiomiesieczne wezyki zbozowe. Samiczka nie je od 3 tygodni, wiec dr le Grange podejrzewa pasozyty. Zaaplikowalismy im srodki na odrobaczenie i troche witamin, gdyz sa odrobine male jak na swoj wiek  (samiec 160g,  samica 100g). Mam nadzieje, ze kuracja pomoze!

Dorosle weze zbozowe dorastaja do 130 cm i ok. 400-500 g, pochodza z Ameryki Polnocnej i odzywiaja sie malymi jaszczurkami i gryzoniami. Nie sa jadowite, naleza do rodziny wezowatych.

Co zolw ma pod skorupa i najwiekszy pies swiata

Niestety wczoraj zmuszeni bylismy uspic nasza pacjentke, trzydziestoletnia zolwice. Badania RTG i tomografii komputerowej wykazaly przewlekly stan zapalny pluc i otrzewnej, niestety zmiany posunely sie tak daleko i stan zolwicy byl na tyle ciezki, ze podjelismy decyzje o eutanazji. W poszukiwaniu odpowiedzi jak zly byl jej stan wykonalismy badanie posmiertne, podczas ktorego moglam pierwszy raz w zyciu na wlasne oczy zobaczyc, co zolw ma pod skorupa. Oszczedze Wam zdjec z sekcji, gdyz moga one byc dosc drastyczne, niemniej z boku mozecie zobaczyc jak wyglada serce zolwia – sklada sie tak jak u krokodyla z jednej komory i dwoch przedsionkow oraz pluca – ktore sa ulokowane w gornej czesci skorupy, maja silne miesiste przegrody i sa gabczasta, elastyczna struktura. Poza tym znalazlam podczas sekcji pelne jaj janiki, wielka, stluszczona watrobe, co wskazywalo na to, ze zwierze od dlugiego czasu nie bylo w stanie jesc, oraz pelne jelita. To byla bardzo pouczajaca lekcja i kolejny krok do poznania blizej tych fantastycznych gadow. Chcialam sie z Wami podzielic moimi dwoma obserwacjami, ktore bardzo mnie zaskoczyly – po pierwsze, serce zolwicy kurczylo sie  jeszcze kilkanascie godzin po smierci i po wyjeci z ciala, oraz – dowiedzialam sie jak oddychaja zolwie. Zastanawialiscie sie kiedys nad tym? Zolw przeciez schowany jest w skorupie, nie ma miesni brzucha tak jak ssak. Uzywa on tloczni organow oraz wytwarza podcisnienie w plucach i w ten sposob pombuje powietrze.

Gdy juz wychodzilismy wczoraj z kliniki zobaczylam…to monstrum. Najwiekszy pies swiata czyli wilczarz irlandzki. Cudny gigant, czyz nie? Mial 85 cm w  klebie i wazyl 57 kg!

Pierwsze dni w Bird and Exotic Animals Hospital w Pretorii

Po krotkim locie z Warszawy do Frankfurtu, a pozniej po 10 godzinach na pokladzie najwiekszego i najbardziej wypasionego (och ile mam radosci, piszac te slowa) samolotu swiata Airbusa A380, gdzie milo spedzilam czas na ogladaniu filmu o dzikich kotach Afryki, pysznym jedzeniu oraz sluchaniu muzyki i spaniu pod kocykiem, dotarlam w koncu na lotnisko w Johannesburgu, skad pociagiem dostalam sie do Pretorii. Z Pretorii czekala mnie jeszcze droga lokalnymi pociagami, jak sie pozniej okazalo, z ktorych korzystaja tylko czarni mieszkancy, a pozniej lokalnym busem wprost na kampus wydzialu weterynarii w Onderstepoort.

Na miejscu poznalam wspanialych lekarzy dr Dorianne Elliott i dra Francois’a le Grange, ktorzy bardzo ucieszyli sie z mojego przyjazdu. Prowadza oni jedyny w kraju szpital dla ptakow i zwierzat egzotycznych. Problem zakwaterowania rozwiazal sie od razu, gdyz Francois zaproponowal mi pokoj w swoim domu i codziennie razem jezdzimy do kliniki samochodem.

Juz od pierwszego dnia zajmowalam sie licznymi zwierzakami pomagajac w przyjmowaniu pacjentow i zbierajac wywiad. Do kliniki w Ondeerstepoort codzienie trafiaja malpy – przewaznie marmozety i kapucynki, ptaki – ary, zako i inne papugi, gady – iguany, gekony, kameleony, weze – np. pytony krolewskie i boa, male ssaki takie jak graphiuriusy, swinki morskie i lotopalanki (!).

Duzo czasu spedzam w laboratorium, gdzie zajmuje sie parazytologia, mikrobiologia i hematologia, oraz analizuje wyniki badan biochemicznych i hematologicznych krwi. W razie potrzeby chodzimy na oddzial radiologii i wykonujemy potrzebne nam zdjecia – np. ropnia pyska u pytona, nadgarstka u wilka argentynskiego, jamy brzusznej u zako kongijskiego, czy tez wielu innych ciekawych przypadkow.

Podczas wizyt ucze sie farmakologii i dawkowania lekow u zwierzat egzotycznych oraz ich anatomii i fizjologii, a w wolnych od przyjec momentach intensywnie ucze sie gatunkow afrykanskich ptakow, bydla i kotow. Codziennie karmie tez nasze papugi i piskleta, ktore wymaga karmienia ze strzykawki i zjedza kazda ilosc jedzenia, jaka im sie zaserwuje.

Jestem oczarowana praca w klinice, przyjaznym nastawieniem ludzi i otaczajaca przyroda, mimo, ze dopiero wczoraj zaczela sie wiosna i drzewa dopiero budza sie do zycia. Republika Poludniowej Afryki jest bardzo ‚europejskim’ i cywilizowanym krajem. Mysle, ze na prawdziwa dzicz przyjdzie pora po zakonczeniu stazu, kiedy udam sie do mniej cywilizaowanych krajow jak np. Zimbabwe czy Malawi.

natalia strokowska